RODZINA

Historia Jana Henryka Dąbrowskiego tak jak każdego z nas, rozpoczyna się jeszcze przed narodzinami. Są to rodzinne tradycje, siedziba rodzinna gdzie robi się pierwsze kroki , poznaje zapach ziemi, smak trawy i owoców. Wczesne dzieciństwo pozostawia wyobrażenie życia, jego kształt, piękno, język, a krajobraz ojczystych stron pozostaje w duszy na całe życie. Historia Janka zaczyna się dokładnie w r.. kiedy pułk szwoleżerów zawitał w królewskiej ekonomi niepołomickiej. Rozlokowani po okolicznych dworach oficerowie byli dużą atrakcją towarzyską w dobie kiedy nie było masowych mediów, w domach w ramach przyjęć odgrywano mini przedstawienia, prowadzono długie rozmowy przy kominku, których tematem były wydarzenia ze świata. A kontaktem ze światem to było wojsko, kupcy, zakonnicy wędrujący po Polsce, kościół gdzie księża komentowali wydarzenia. Świat był wtedy olbrzymi, przejazd przez kontynent europejski trwał kilka miesięcy. Spotkanie ludzi którzy na co dzień byli podróżnikami było zawsze wielkim wydarzeniem .Dla oficerów przybyłych do Niepołomic szczególnym upodobaniem cieszył się dom w Wierzchowie rodziny Vorbek-Lettow , gdzie mieszkały dwie piękne panny a w dodatku posażne. Lettowowie zostali sprowadzeni z Prus zachodnich (dziś wrocławskie) w XVII wieku przez Wazów jako uznani lekarze. Od Wazów za zasługi otrzymali herb Lemiesz i duże posiadłości na Litwie. Najwybitniejszy Krzysztof (1621-1686) był pułkownikiem, marszałkiem starodubskim, powiększył on majątek o starostwa Wasilkowskie i Barciańskie. Ożenił się z Anną Dorosiewicz, z którą miał dwóch synów , którzy zapoczątkowali dwie linie berlińską i krakowską. Linię krakowską reprezentował Krystyn Lucjan podpułkownik konnej gwardii królewskiej. Jego syn Henryk walczył w Niderlandach początkowo służył w armii saskiej a potem przeszedł do armii polskiej w której dosłużył się stopnia generał majora w 1769 r. Henryk ze swego małżeństwa miał dwie córki, starsza z nich „ słynna z urody” gibka i romantyczna Zofia Maria bardzo zainteresowała się porucznikiem szwoleżerów saskich Janem Michałem Dąbrowskim , urodzonym w Trześniowej 08.03.1718, który był mężczyzną robiącym wrażenie swą silną budową i męskością która niego emanowała. Miał 30 lat kiedy poznał Zofię a ona 24 lata. On wywodził się z lubelskiej linii Dąbrowskich herbu Panna. Ojciec jego Jan Stanisław był rotmistrzem królewskim i za zasługi wojenne dostał połowę wsi Trześniowa w woj. Lubelskim. Jednak z powodu śmierci rodziców nie utrzymali majątku, dwóch jego braci przyjęło stan duchowny, a Michał po różnych perypetiach trafił do kirasjerów saskich w 1734 r. z tą jednostką uczestniczył w wojnie tureckiej i w obu wojnach śląskich. Być może Michał brał udział w oblężeniu Nysy w 1741 r. Na służbie saskiej osiągnął stopień chorążego szwoleżerów i potem porucznika (13.07.1764) , było to duże osiągnięcie zważywszy na brak poparcia zamożnej rodziny, co w ówczesnych armiach miało kolosalne znaczenie dla kariery. Początkowo młodzi zamieszkali w Niepołomicach, gdzie stacjonował oddział Dąbrowskiego. To tutaj urodził się i zamarł ich pierworodny syn, w 1751 r. , rok później przyszła na świat córka Ludwika Krystyna . Mając poparcie finansowe teściów Jan Michał, opłacił stopień kapitana i uzyskał żołd 27,5 talara na miesiąc. W 1753 r. szwadron przeniesiono do Warszawy , gdzie przeniosła się młoda rodzina. Tam uzyskali dzierżawę królewszczyzny folwarku Osiek pod Warszawą. Gospodarstwo prowadziła Zofia, jednak na okres nowego porodu przeniosła się do rodziców gdzie w 1754 r. przyszła na świat druga córka Aleksandra Zofia Józefa. Starzy Lettowowie wystarali się u Augusta III przeniesienie dożywocia w Pierzchowcu na młodych, akt przeniesienia uzyskano 27.09.1754 r.. a wystawiła nadanie kancelaria królewska.

Rodzinny Pierzchowiec

Pierzchowiec należał do królewszczyzny w powiecie bocheńskim. Wieś „zniknęła „ z map polskich, została schowana w miejscowości wierzchów. Wioska jest położona na malowniczym zboczu tarasowym, z którego rozciąga się malowniczy widok na dolinę Raby i Stradomki, które w tym miejscu się łączą. Pierzchowiec dzisiaj można odnaleźć jadąc od Wieliczki ok. 20 km na wschód, lub 12km. na zachód z Bochni. Na miejscu mieszkańcy wiedzą o zniknięciu Pierzchowca i wskazują miejsce pomnika Jana Henryka Dąbrowskiego. < /p>




Tak mógł wyglądać dworek Dąbrowskich.




Mapa wg. Jana Pacholskiego , wystarczy aby dotrzeć do kopca Dąbrowskiego i złożyć kwiaty


Na zboczu stał drewniany dwór wzoru polskiego z obszernym staropolskim gankiem nad którym na czterech kolumnach wspierał się dach wykonany z klepek modrzewiowych. Dom wybudowany przez hetmana Jana Klemensa Branickiego, łączył się z gościńcem aleją lipową. Za domem rozciągał się ogród pełen romantycznych zakątków i sad. Miejsce było tak urokliwe że Zofia zapragnęła tutaj urodzić wg tradycji rodzinnej w 29.08.1755r Jana Henryka a już 02.09.r. był trzymany do chrztu przez dziadków Krystyna i Ludwikę Lettowów w drugiej parze uczestniczyli sąsiedzi. Mam okazała się chora i Janem zajmowali się dziadkowie, Zofia nalegała aby wyjechać do Osieka, aby doglądać dzierżawy. Ojciec odwiedził rodzinę na krótko, gdyż był wysłany na Śląsk na pomoc Austriakom przeciw Fryderykowi II . Jednak stan zdrowia Zofii pogarszał się więc do rodziny przybył mąż Michał, na krótki urlop z powodu ciężkiego stanu żony zgon nastąpił 06.01.r...Rada familijna ustaliła , że dzieci Ludwika Krystyna i Jan Henryk pozostaną w Pierzchowcu . A dochody z gospodarstwa zostały scedowane na Ludwika I Aleksandrę Kępińskich. Dzieci były wychowywane wg. Polskiej tradycji, naukę pobierał w domu języku polskim co wspomniał po latach w swojej biografii Dąbrowski. Ojciec po krótkim urlopie na załatwienie spraw rodzinnych powrócił do jednostki i walczył pod Kolinem i Leuthen, gdzie dostał się do niewoli. Z niewoli został wykupiony dzięki pomocy rodziny Lettowów z jej linii berlińskiej. Ojciec po opuszczeniu niewoli za dobrą postawę został awansowany na majora szwoleżerów ks. Albrechta i dowodził pułkiem Ułanów. Do Kępińskich ojciec przysłał z Drezna nauczyciela , jednak ten był nie wymagającym niewiele nauczył dzieci. W rodzinie Dąbrowskich panowała atmosfera wojskowa i Janka bardziej ciągło do jazdy konnej, pistoletu i szabli niż do książek. W tamtych czasach duży nacisk w wojsku kładziono na pojęcie, że ideał żołnierza to człowiek który jest wierny swemu sztandarowi pułkowemu. Nie wiązano jeszcze honoru z ojczyzną, a fakt służby w obcych armiach była zaletą bo podnosił kwalifikacje . To właśnie po te kwalifikacje zostanie Dąbrowski po latach ściągnięty do Polski. Żołnierz miał być waleczny i wierny chorągwi


Pod skrzydłami ojca w Saksonii

Jan Michał powrócił do Polski w 1763r. i wtedy dopiero poznał go syn Jan Henryk Dąbrowski, którego pozostawił w powijakach. Mając osiem lat Jan Henryk poznawał swego ojca i z trudem oswajał się z myślą, że ma innego ojca niż wuja Kępińskiego. Po śmierci króla Augusta III kontyngenty saskie wycofano z Polski do Saksonii. W 1766r ojciec ściągnął syna, który liczył już 11 lat. Jan Michał liczył, że syn nabędzie wprawy w rzemiośle wojskowym i przy pomocy wuja wkrótce dostanie się do konnej gwardii królewskiej, którą komenderował Lettow. Teraz stacjonowali z ojcem w miejscowości Hoyerwerde 50 km. od Drezna. Ojciec chciał zapewnić Jankowi karierę w wojsku, osiągając dla niego wczesne starszeństwa i cenione doświadczenia w służbie poza krajem. Janek wyjeżdżał z ojcem w rozpaczy za ukochanym Pierzchowcem, swoim ulubionym koniem i zabawami z kolegami . Młody Dąbrowski był bardzo przywiązany do Plechowa, Kuchar i wuja . Na koniu już jeździł bardzo dobrze a nawet potrafił władać pałaszem i celnie strzelać. Swoje przywiązanie dla swej małej ojczyzny zachowa na całe życie co przepłaci jego utratą , nie umrze od kuli wroga, ale wizyta w Pierzchowcu będzie przyczyną jego śmierci . Adam Skałkowski opisuje Janka jako młodzieńca zdrowego i silnego, z postawy przypominającego ojca. „ Z krwi po matce miał anglosaską zaciętość, kalwińską surowość o pojęciu obowiązków. Krwi tej płynęło wiele: szkockiej po Allanach, kurlandzkiej Lettowów” . Widać, że w ówczesnych czasach procenty nie były powszechnie znane i jak by nie rozumiano, że charakter kształtuje się na cechach genetycznych ale kształt nadaje mu środowisko wychowania. Janek wyjeżdżając z Polski bardzo słabo zna język niemiecki, po przyjeździe zostaje oddany do kolegium Kamentz w Górnych Łużycach, niedaleko Hoyerswerdy. Tam poznał Karola Pflugbeilema, Mateusza Gluckowa, przyjaciele raczej baraszkowali i ich wychowawca Pretorius nie radził sobie z chłopcami. W związku z tym ojciec przeniósł Jana do nauczyciela surowego Lestocqa, gdzie uczęszczał z synem przyjaciela ojca Robertem Lestocqiem będącego adiutantem gubernatora. Jan Henryk naukę traktował powierzchownie ale za dwa lata poznał biegle niemiecki, słabo łacinę historię i matematykę. Za to w polu podczas strzelania , jeździe konnej czy fechtunku górował nad rówieśnikami. Do prawdziwej służby wojskowej trafia w wieku 14 lat. Rozpoczyna swoją wieloletnią przygodę z wojskiem od szwoleżerów ks. Albrechta, natomiast jego kolega Robert dostał się do leibregimentu huzarów pruskich Ziethena. Za protekcją ojca otrzymał stopień chorążego (Fahnenjunker) .








Pod koniec 1776r Jana Henryka przeniesiono z kompanii ojca do kompani ppłk. Adolfa Fryderyka Klosterleina, kwaterującego w Straubitz w Łużycach Dolnych. Potem zostaje odkomenderowany przez stryja ukochanej ppłk. Von Rachel , do szwadronu wyborczego kpt. Wallnussa w październiku 1777 r. przebywającego w obozie pod Strauch, na północ od Drossenheim, gdzie zwolnił się etat porucznika który o trzymał Jan Henryk Dąbrowski z pensją 18 talarów.




Jego przełożonym został kpt. Wallnuss, rodem z Kurlandii, który służył kolejno w armiach polskiej, pruskiej i saskiej. Znał on rodzinę Lettowów i szczerze zaopiekował się Janem Henrykiem. W 1778 r dołączył do Dąbrowskich Karol Kępiński , który dzięki pomocy ojca dostał się do szwoleżerów ks. Albrechta. Kapitan Wallnuss rozwinął u Dąbrowskiego zamiłowanie dla piękna w sztuce i literaturze ułatwiał mu wyjazdy na przepustki z kolejnego miejsca postoju regimentu w Wittgenau. Podczas wojny sukcesyjnej korpus saski służył pod Fryderykiem II Jan Michał był ppłk w regimencie Karola ks. Kurlandzkiego, a Jan Henryk porucznikiem kompani wyborczej regimentu ks. Albrechta. Gdy wyruszali na wojnę z Drezna żegnała ich Lili , wtedy przysięgali sobie wierność i miłość, Dąbrowscy z wojskiem wyruszyli w kierunku Priny. Wojna zwana „ kartoflaną” nie obfitował w większe bitwy, dowództwo wojsk objął gen. Leontij Bennigsen. W maju 1779r. zawarto w Cieszynie pokój korzystny dla Saksonii, przyznający jej enklawy w Czechach i 6 mln talarów. Jan Henryk rozumiał, że wojna jest nadarzającą się okazją do szybkich awansów. Jednak wojna była manewrowa , zmierzająca do odcięcia przeciwników od ich magazynów a nie koncentrowała się na rozbiciu przeciwników. Niemniej była to dobra szkoła i ojciec uzyskał stopień pułkownika i komendę nad regimentem szwoleżerów Karola ks. Kurlandzkiego. Było to wielkie wydarzenie w rodzinie (1778), jednak po zakończeniu kampanii Jan Michał rozchorował się i wyjechał do Drezna. Tam w czasie choroby opiekowała się ojcem córka Ludwika, która przeniosła się do ojca prawie na rok. Ojca odwiedzał również Jan Henryk który mówił o swym ojcu „ cnotliwy, poczciwy człowiek i najlepszy ojciec”. Ojciec zmarł 28 VIII 1779 pozostawił 60 tys. talarów ( ok. 500 tys zł) ale w większości w wierzytelnościach trudnych do ściągnięcia. Wierzchowiec przypadł synowi. Aby przepisać Pierzchowiec udał się w listopadzie jednak powodu zasekwestrowania majątku przez rząd austriacki nie udało się odzyskać ukochanego Pierzchowca. W auto biografii napisze , że „ odziedziczony po śmierci ojca Pierzchowiec…. z przyczyny nieszczęśliwego stanu Ojczyzny i szczególniej z powodu formowania Legionów, bratu ciotecznemu pod pewnymi warunkami odstąpiłem”.